W czwartek było lekkie przeziębienie, z którym byłam u lekarza. Miałam nadzieje że po weekendzie przejdzie, ale jak na złość katar jest jeszcze większy... Ale sobie funkcjonuję, dziś zrobiłam sobie dodatkowe wolne [same wykłady, więc spokojnie...], a jutro nawet jeśli będę czuć się gorzej idę na tą uczelnię, bo mam ćwiczenia. Więc lepiej chodzić, no chyba że jakiś kataklizm by nastąpił... Mam nadzieję, że taki nie nastąpi xP, bynajmniej nie prędko... Tzn. niech sobie moje przewlekłe zapalenie da spokój na jakieś 8-9 już bardzo by chciało sobie popsocić to dopiero jak będą wakacje... Niech się w końcu na coś zdecydują.
W sumie czas spędzony pod kołdrą wyglądał wczoraj tak: pisanie referatu, oglądanie Doktora, znowu pisanie referatu...itd, aż wieczorem skończyło się na samym oglądaniu Doktora Who. Swoją drogą, nigdy nie myślałam że Doktor Who, jest taką fajną [jak ja kocham to słowo, które w słowniku jest nazwane słowem o szerokim pozytywnym znaczeniu...] serią. Którą ogląda się bardzo miło, nawet z tym nieszczęsnym polskim lektorem [ale to wynika z lenistwa, można tłumaczyć chorobą xP]
Dziś dochodzę do wniosku, że istnieje więź między zwierzęciem i jego właścicielem. Co udawania Sylwek, który jak wypuszczę go z klatki, a sama się kładę to co jakiś czas sprawdza czy jeszcze śpię, a także czy przez przypadek nie mam ochoty go pogłaskać...
Pogoda nie sprzyja za bardzo, dobremu samopoczuciu. Ale "trzeba myśleć pozytywnie"... xD
W sumie czas spędzony pod kołdrą wyglądał wczoraj tak: pisanie referatu, oglądanie Doktora, znowu pisanie referatu...itd, aż wieczorem skończyło się na samym oglądaniu Doktora Who. Swoją drogą, nigdy nie myślałam że Doktor Who, jest taką fajną [jak ja kocham to słowo, które w słowniku jest nazwane słowem o szerokim pozytywnym znaczeniu...] serią. Którą ogląda się bardzo miło, nawet z tym nieszczęsnym polskim lektorem [ale to wynika z lenistwa, można tłumaczyć chorobą xP]
Dziś dochodzę do wniosku, że istnieje więź między zwierzęciem i jego właścicielem. Co udawania Sylwek, który jak wypuszczę go z klatki, a sama się kładę to co jakiś czas sprawdza czy jeszcze śpię, a także czy przez przypadek nie mam ochoty go pogłaskać...
Pogoda nie sprzyja za bardzo, dobremu samopoczuciu. Ale "trzeba myśleć pozytywnie"... xD
Current Location: domek, a dokładnie pod kocykiem
Current Music: wentylator
Leave a comment
